Witajcie,
jestem Al – trzeźwiejący alkoholik. Przedstawiam Wam nasze listy pożegnalne do alkoholu.
Mój pożegnalny list do wódki pozwolił mi wyrzucić z siebie wszystkie niepotrzebne żale i złości na papier. Papier jest o tyle wdzięcznym „słuchaczem”, że przyjmie wszystko i wszystko zrozumie. Napisanie listu dało mi w pewnym sensie oczyszczenie i posunęło na przód na drodze zdrowienia z alkoholizmu w sposób prostszy niż może się wydawać.
Bez względu na to z czym mamy do czynienia, każdy nałóg tak samo „ubezwłasnowolnia” nas i dyktuje warunki życia. Związuje „w liny” i nie pozwala na swobodne ruchy.
Nie pozwól sobie na to!
Podnieś czoło, weź kartkę i długopis i wyraź szczerze i uczciwie przed samą/ym sobą to, co Cię dręczy , a pozwoli Ci to na wewnętrzne oczyszczenie i możliwość podjęcia nowej drogi w Twoim życiu.
Z myślą o Was wszystkich, którzy chcą polepszyć jakość swojego życia, powstała właśnie ta strona. Korzystajcie z niej całymi garściami! Jesteśmy tacy sami jak Wy, którzy nie zważając na trudności idą uparcie do przodu! Umieszczajcie swoje listy pożegnalne do wódki i innych nałogów, a wraz z innymi ludźmi będziecie czuć się znacznie lepiej! Wspólnie łatwiej jest pokonać nałóg! Każdy list daje szansę kolejnej osobie na to, by pójść w tą samą stronę i uwolnić się od nałogu. By pokonać strach, który siedzi jedynie w naszej głowie i tylko udaje, że jest taki wielki. Nagrodą za zwycięstwo jest dar trzeźwości, który jest dopiero początkiem nowej drogi.
Zacznij pisać, a przekonasz się jak wzbiera w Tobie energia do pozytywnego działania.
Napisz swój listy pożegnalny do wódki, a my w rytuale pożegnania podczas naszego rejsu ten list spalimy, popioły zabierzemy na łódkę, popłyniemy do morza i rozsypiemy je po wodzie, żeby pożegnać się ze zgubnym ”przyjacielem” raz na zawsze.
Pomyślnych wiatrów w dążeniu do celu, jakim jest trzeźwość i szczęśliwe życie!
Al sztygar – marcopollo waclaw Irenka ahol Józek AA. Ania82 darek BOLEK łukasz kamil adrian Stiv A_____a alkoholiczka edyta sos żagiel
Mój list pożegnalny do wódki
Gdy byłem słaby, sprawiałaś, że czułem się silny.
Jak potrzebowałem odwagi załatwiałaś to w parę minut.
Działałaś szybko i zawsze skutecznie.
Mimo to, ja w duecie z Tobą wypadam najgorzej na świecie.
Nasza znajomość zbyt wiele mnie kosztowała.
Straciłem poczucie własnej wartości, rodzinę, znajomych.
Rezygnuję na dobre!
W zamian wybieram przyjaźń z drugiej strony lustra.
Wybieram tego komu mogę spojrzeć prosto w oczy.
Wybieram tego, którego tak długo ukrywałaś przede mną.
Dzięki trzeźwości co dzień jestem lepszy i nie muszę za to nic płacić.
Nie dzwoń i nie pisz więcej!
Żegnaj.
Spedzilismy razem mnóstwo czasu ,wówczas myślałem że tak byc powinno i to jest norma ,towarzyszyłaś mi wszędzie, w domu, w pracy ,samochodzie byłas również przy wszystkich ważnych wydarzeniach w moim życiu ,spotkaniach z ludźmi mi bliskimi znanymi jak i obcymi .Dziś cieszę sie i jestem wdzięczny wszystkim a najbardziej mojej sile wyższej za to ze mówię o tobie w czasie przeszłym ,żegnaj bądxpewna ze nie urnię najmniejszej łezki z naszego rozstania
- sztygar
Ty byłaś moją nadzieją i Panią, w tobie widziałem twe piękno, topiłem me smutki i żale. Ty zawsze wiedziałaś jak mnie pocieszyć w potrzebie, gdy ciężko mi było gdy nie widziałem ciebie.Lecz gdy ujrzałem światełko w tunelu zrozumiałem, że z twej strony to była obłuda. Grałaś na mych uczuciach, bo wiedziałaś, ze jestem słaby i tobie mogę tylko ufać. Ty mnie nauczyłaś fałszu i obłudy jak mam grać przed ludźmi. Poszedłem po rozum do głowy zostawiam ciebie. Wolę, żyć w trzeźwości, mieć prawdziwych przyjaciół na których mogę liczyć. Mogę trzeźwo co dzień spojrzeć sobie w oczy. Moje życie nabrało barw i sensu. Więc odejdź i zniknij z mego życia.. żegnaj
- - marcopollo
wiecej nie bede z toba walczyl tyle razy naiwnie to robilem .nie bede piszczal jak zajac zlapany w paszcze wilka nie zrobie ci tej przyjemnosci .w koncu zrozumialem ze jestes niezwyciezona,co serdecznie wobec wszystkich przyznaje .pragne byc odciebie jak najdalej ale nie z pustymi rekoma odbieram od ciebie swoje zycie
- waclaw
Ile razy podjęłam walkę z tobą,tyle razy mnie powaliłaś,przygniatałaś moralniakami,obdzierałaś z godności,pozbawiałaś szacunku,uczciwości.Przestałam słyszeć ptaki,widzieć kolory,a uczucia ?Po rozstaniu wódko z tobą zyskałm miłość i kocham siebie,zaczęłam słyszeć,mieć cele i potrafię wybierać.Wybieram trzeżwość,a ty wódko żegnaj
- Irenka
Byłaś wszystkim przed laty ;”żoną, kochanką, siostrą i bratem”.
Byłaś „odwagą, radością i katem”. Przez moją miłość do ciebie
straciłem wszystko i samego siebie. Przestałem kochać, widzieć i czuć.
Człowieka został wrak.
Aż zobaczyłem otchłani dno a tam szczątki siebie i marzenia swe.
Od tamtej chwili chcę inaczej żyć.
Dążyć do swych marzeń . Cieszyć się
życiem pogodnym,spokojnym.
Dlatego mówię stanowczo – wódko
zostaw mnie w spokoju i DAJ ŻYĆ
- ahol
Witaj, a zarazem żegnaj. Myślę, że jest to mój ostatni list do Ciebie. Chciałbym, byś po przeczytaniu tego listu była przekonana, że nie jesteś mi do niczego potrzebna. Pamiętasz zapewne jak się poznaliśmy, jak spotkaliśmy się po raz pierwszy. Ja pamiętam doskonale. Miałem wtedy 14 lat. Po zakończeniu roku szkolnego wraz z kolegami kupiliśmy po butelce wina. Upiłem się wtedy po raz pierwszy. Gdy obudziłem się po kilku godzinach w ogrodzie byłem brudny – całe ubranie w wymiocinach, a nade mną stała zapłakana matka i mówiła „synku, co ty ze sobą zrobiłeś ?”. Nie pomny skutków naszego pierwszego spotkania za kilka tygodni spróbowałem następny raz, a potem następny, następny i następny… Nasza znajomość przerodziła się w koleżeństwo. Nie było zabawy, meczu czy imprezy bez Ciebie. Zaczęłaś mi coraz częściej towarzyszyć w szkole średniej, a później w pracy. W czasie odbywania służby wojskowej stałaś się moją przyjaciółką, nie potrafiłem już wtedy żyć bez Ciebie. Zabawy taneczne, podrywanie dziewczyn, pierwsze randki nie mogły odbyć się bez Ciebie. Dodawałaś mi śmiałości, odwagi czy tupetu. Jedną ręką obejmowałem dziewczynę, a drugą Ciebie. Moja „wierna towarzyszka” – tak wtedy mówiłem i myślałem o Tobie.
W 1977 roku poznałem dziewczynę, moją przyszłą żonę. W 1978 roku pobraliśmy się. Wtedy odeszłaś na kilka miesięcy w cień. Zaczęliśmy spotykać się rzadziej, ale przy sobocie czy niedzieli, na urodzinach, imieninach czy spotkaniach rodzinnych Ty znów królowałaś. Wtedy po raz pierwszy pod Twoim wpływem zaczęły się pojawiać problemy z prawem. Ty mnie prowokowałaś do łamania prawa. Pojawiły się wyroki w zawieszeniu i wysokie grzywny. Wszystko zaczęło się psuć: pożycie małżeńskie, kontakty ze znajomymi sąsiadami i rodziną. Jednak ja ani myślałem zrywać kontaktu z Tobą. Myślałem, że na całym świecie nie ma człowieka, który by Cię nie znał. Nasza przyjaźń przerodziła się w miłość. Byłaś dla mnie wszystkim: matką, żoną i kochanką. Wszystko stało się mało ważne: rodzina, wiara, praca, koledzy czy hobby. NAJWAŻNIEJSZA byłaś TY. Zaczęliśmy spotykać się nawet po kilka razy na dzień.
W 1993 roku po wielomiesięcznym, ustawicznym przebywaniu z Tobą i w dzień i w nocy znalazłem się w Szpitalu Psychiatrycznym w Gostyninie. Tam, po odtruciu mnie, zostałem zakwalifikowany na terapię i wyraziłem na nią zgodę. Miała ona na celu uświadomienie mi, że wszystkie zło jakie mnie spotkało stało się za Twoją przyczyną i moim przyzwoleniem. Ukończyłem terapię, wróciłem do domu, pracy i rodziny. Jednak wszystko było jakieś inne. Nikt mnie nie chwalił, nie „szanował”, za to, że nie spotykam się z Tobą, nikt się mnie nie słuchał, żona nie wierzyła, w pracy zamiast awansu – degradacja i wszystko co mnie spotykało było na „nie”… Była także tęsknota za Tobą. Zapomniałem o wszystkim o czym przez 8 tygodni przekonywali mnie terapeuci. Znów wróciłem do Ciebie. Zacząłem nadrabiać te pół roku niepicia i naszej rozłąki. Pojawiła się agresja tak fizyczna jak i psychiczna. Straciłem poczucie etyki, przyzwoitości, honoru i godności. Na świecie istniałaś tylko Ty. Tak trwało to przez prawie 2,5 roku. Wyzuty z wszelkich uczuć pragnąłem tylko jednego, pragnąłem umrzeć. Pojawiły się próby samobójcze. W 1996 roku, gdy już owładnęłaś mną całkowicie, a ja nie potrafiłem zerwać z Tobą, gdy żona oświadczyła, że zabiera dzieci i wyprowadza się z domu, przyszła mi myśl do głowy, by spróbować jeszcze raz rozstać się z Tobą. Ostatni kieliszek wypiłem 11 listopada 1996 roku. Wyjechałem na odtrucie do Gostynina i tam też ukończyłem drugą terapię. Związałem się też z ruchem Anonimowych Alkoholików. I zacząłem żyć – życiem nowym, pięknym, wyzwolonym od Ciebie i innych substancji uzależniających. Z początku było ciężko. Jednak w miarę upływu czasu zrozumiałem, że można żyć bez Ciebie. Mało tego, można żyć lepiej, godniej z czystym sumieniem. Przez te ponad 14 lat braku kontaktu z Tobą moje życie zaczęło się układać. Odzyskałem zaufanie u żony i dzieci, znalazłem pracę, w której jestem szanowany. Jestem z dużą sympatią traktowany przez sąsiadów i znajomych. Kupiłem nowy dom w którym mieszkam z żoną, córką i synem z rodziną (synowa i dwóch wnusiów). Chodzę po ulicach z podniesionym czołem i odważnie patrzę ludziom w twarz. Nie mam się czego wstydzić bo wiem co zrobiłem wczoraj. Jestem bardzo związany z ruchem AA, raz w tygodniu jestem na spotkaniu Anonimowych Alkoholików, tam mam przyjaciół i kolegów – prawdziwych. Pomagam też innym alkoholikom, próbującym wyrwać się z Twoich objęć. Ponadto pracuję jako wolontariusz w Poradni Leczenia Uzależnień i na Oddziale Detoksykacji. W swojej pracy przekonuję osoby uzależnione o tragicznych skutkach znajomości z Tobą. Mam olbrzymią satysfakcję, gdy uda mi się wyrwać kogoś z Twoich szponów.
Kończąc ten list (mam nadzieję, że ostatni) chcę przestrzec wszystkich przed znajomością z Tobą, a jednocześnie zachęcić do życia w trzeźwości. BO ŻYCIE W TRZEŹWOŚCI JEST PIĘKNE.
ŻEGNAJ I DO NIEZOBACZENIA
- Józek AA.
Ty wredna franco, podstępna córko szatana!
Nienawidzę cię za to, że zniszczyłaś moje dzieciństwo-miałaś w swych szponach mojego ojca a teraz próbujesz zniszczyć moje dorosłe życie.
Nienawidzę Cię za to, że jesteś taka fałszywa, taka okrutna i złowroga. Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego, chciałaś mnie zniszczyć, chcę jak najszybciej się od Ciebie uwolnić, żyć godnie, być dobrą matką bo żoną już nie będę przez Ciebie…
Tak samo jak nie pozwoliłabym aby moje dzieci patrzyły na pijanego dziadka tak samo nie pozwolę aby patrzyły na pijaną matkę i zapamiętaj sobie to raz na zawsze bo moja determinacja wiesz, że nie zna granic.
Poza tym chcę żyć bez Ciebie, chcę być wolna od Ciebie i nie życzę sobie żebyś zaprzątała moje myśli bo mam ważniejsze sprawy na głowie.
Ja tutaj rządzę od jakiegoś czasu zatem zabieraj swoje zabawki i won z mojego życia, nie ma w nim miejsca dla Ciebie.
A swoich przyjaciół: papierochy i benzo pocałuj w tyłek ode mnie.
- Ania82
Wódko!
Piszę do Ciebie ten ostatni raz,
bo mojego pożegnania z Tobą nadszedł czas.
Przez całe dorosłe życie sobą mnie kusiłaś,
aż na samo dno mnie sprowadziłaś.
Piłem Ciebie rano, piłem Cię wieczorem,
prawie zawsze imprezy z Tobą kończyłem pod stołem.
Topiłem w Tobie smutki, topiłem w Tobie żale,
ale już zrozumiałem, że to nie pomagało mi wcale.
Wyrwałem się z twych objęć i czuję się wspaniale,
modląc się do Boga by czuwał nade mną stale.
Będę kroczył przez życie trzeźwo,
cal po calu,
a Ciebie wódko żegnam
bez żadnego żalu!
- darek
List pożegnalny do wódki
Byłem młody, gdy zapoznałem się z Tobą. Smak budził wiele zastrzeżeń – gustowałem, abyś była słodka i niezbyt silna. Byłaś obecna na wielu imprezach – przy okazjach smutnych i wesołych. Gdy byłem słaby sprawiałaś, że czułem się silnym, jak potrzebowałem odwagi, załatwiałaś to w parę minut, działałaś szybko i skutecznie. Mimo to, ja w duecie z Tobą wypadałem gorzej. W tym świecie znajomość z tobą wiele mnie kosztowała. Traciłem to co najważniejsze: rodzinę, zdrowie, znajomych, pieniądze. Zawsze stałaś przyczajona. Rezygnuję z Ciebie na zawsze. W zamian wybieram trzeźwość. Dziękuję Bogu, Sile Wyższej, że pozwoliła mi otrząsnąć się w jeszcze dobrym czasie. Teraz muszę uczyć się żyć na nowo, ale nie boję się rano spojrzeć w lustro. Dzięki temu jestem lepszym i nie muszę za to płacić. Byłaś cudowną przyjaciółką, ale cóż z tego – FAŁSZYWĄ. Przez Ciebie trafiłem, tu gdzie się znajduję, ale nie żałuję skończenia z Tobą. Żegnaj i już nigdy nie wchodź ze mną w żaden związek. Trzeźwieję. Jest mi z tym dobrze. Życie w trzeźwości jest takie piękne.
Przez wiele lat Ci wierny Alkoholik Bolek.
- BOLEK
Witam, a zarazem chcę za pośrednictwem tego listu definitywnie się z Tobą pożegnać. Towarzyszyłaś mi przez długi okres mojego życia. Przez Ciebie utraciłem najważniejsze rzeczy w moim życiu. A przecież tyle o tobie słyszałem dobrego – że pomagasz w trudnych sytuacjach, że dzięki Tobie będę lepszym kompanem towarzystwa i nie będę odróżniał się od towarzystwa pijącego, które tak jak ja wpadło w twoją pułapkę. Początkowo nie docierało do mnie to, że Tobie chodzi tylko o to, aby mnie zniszczyć i zrujnować moje życie. Myślałem, że mam nad Tobą kontrolę, że potrafię sam przezwyciężyć Ciebie i skutki, które wynikały z naszej znajomości. Niestety, tak nie było – za każdym razem, gdy tylko nadarzyła się okazja Ty wpędzałaś mnie w swój wir i pozbawiałaś mnie jakiegokolwiek człowieczeństwa. Byłem marionetką w Twoich rekach, ale nadszedł dzień, w którym postanowiłem się z Tobą pożegnać. Sam na pewno nie dałbym rady, ale poznałem osoby, które podobnie jak ja, nabrały się na twoje sztuczki. Wierzę, że razem damy radę, aby z Tobą wygrać i gdy będziesz próbowała nakłaniać mnie do odnowienia naszej znajomości będę potrafił powiedzieć stanowczo NIE.
Więc pamiętaj! Zapomnij o moim istnieniu. Nie chcę mieć z Tobą więcej nic wspólnego.
- łukasz
Alkoholu byłeś mi jak brat, żyłeś ze mną przez tyle lat.
Dziś piszę do Ciebie list pierwszy, a i zarazem ostatni.
Byłeś przy mnie w chwilach radosnych i w tych nieprzyjemnych.
W sytuacjach kryzysowych pomagałeś mi wyjść z opresji…
BZDURA! Nic dobrego z tego nie wyszło.
Przez Ciebie dzisiaj nie mam nic.
Z każdym zbliżeniem ust moich do Ciebie staczałem się coraz niżej.
Gdy byłem przy Tobie nie żyłem lecz tylko istniałem.
Zagubiony we własnym świecie, będąc z Tobą stałem się zwykłym śmieciem.
Ty to widziałaś i szyderczo ze mnie się śmiałaś.
Teraz możesz mnie obrażać, pluć mi w twarz,
możesz także mnie przepraszać na kolanach.
Ty już dla mnie nie istniejesz.
Dzisiaj nasze drogi się rozchodzą.
Ty idź dalej z wiatrem. Ja pędzę w drugą stronę.
BĘDĘ WOLNY – BO BEZ CIEBIE.
ŻEGNAJ.
Tak dla mnie będzie lepiej.
- kamil
Na wstępie tego krótkiego listu do Ciebie, chcę Ci wygarnąć wszystkie rzeczy, których mnie pozbawiłaś. To, że nie poznałem ojca, którego nie ma już wśród nas, gdyż przegrał walkę z Tobą. Nie potrafił sobie z Tobą poradzić i poprowadziłaś go prosto do grobu. Również to, iż moja matka zatraca się w Tobie bez opamiętania. Nie podejmuje walki z Tobą, gdyż po śmierci ojca, do której doprowadziłaś, nie ma na to siły. Wspomnę Ci również, że jestem z rodziną bez domu, bez dachu nad głową. Pozbawiłaś mnie takich dóbr jak rodzina, której nie miałem w dzieciństwie, a której bardzo mi brakuje. Teraz mówię Ci STOP. Obiecuję Ci, że nie dam już sobą więcej manipulować. Postawiłam sobie cele do osiągnięcia do realizacji, których nie jesteś mi potrzebna, a wręcz będziesz mi przeszkadzać. Życie bez ciebie staje się lepsze, jaśniejsze. Barwy nabierają wyrazistości. Będę z Tobą walczył wszystkimi siłami i poprowadzę również do boju moją rodzinę. Ta bitwa nie będzie przegrana. Cele, które sobie postawiłem są bardzo realistyczne do osiągnięcia. Moimi celami w życiu jest dom i szczęśliwa rodzina. Dom, w którym Ciebie nie będzie. Dlatego żegnam Cię bez smutku, bez żalu – z wielką radością w sercu. Podjąłem walkę z Tobą i mam oparcie w tym zamierzeniu w postaci grupy – dlatego że4gnaj na zawsze!
- adrian
Wielkieś ty mi smutki
wyrządziła w moim domu
wstrętna ty gorzało
istnieniem ty swoim
zament ty zasiałaś
rodzinę rozbiłaś
goryczą i smutkiem
wszystkich nas karmiłaś.
A idź ty do diabła
zniknij z moich oczu
przepadnij na wieki
miejsce twije w „sroczu”
by nigdy już więcej
nie wadzić nikomu
by radość na zawsze
gościła w mym domu.
A.A.
- Stiv
Żegnaj Alkoholu. Na początku naszej znajomości jak miałam 13 lat, to sporadycznie się spotykaliśmy. W nie każdy weekend. Ale z czasem byś już w każde wolne dni. Coraz częściej się spotykaliśmy, byłeś już moim przyjacielem. Z dnia na dzień byś już potrzebny w moim życiu. Byłeś zawsze kiedy Cię potrzebowałam. Gdy byłam szczęśliwa, zadowolona to cieszyłeś się ze mną. Jak byłam smutna, niezadowolona to smuciłeś się ze mną i starałeś mi pomóc. Ale ta pomoc była bardziej szkodliwa niż myślałam. Po 5-ciu latach naszej przyjaźni nie mogłam już żyć bez Ciebie. Musiałeś być ze mną. Na koniec naszej przyjaźni gdy zrozumiałam, chciałam zrozumieć że twoje zamiary do nie są złe, szkodliwe, to długo myślałam czy skończyć naszą znajomość. Nie chciałam cię zostawić. Bałam się. Rodzina mi tłumaczyła że moja znajomość z Tobą źle się skończy. Że jesteś zły. Ale ja ich nie słuchałam. Byłam wpatrzona w ciebie jak w obrazek. Mojego synka zamieniłam na ciebie. Mimo że tak nie chciałam. Moi przyjaciele odwrócili się ode mnie. Dałeś mi tylko smutek, zło. Teraz szkody które poniosłam przez Ciebie muszę naprawiać. Chciałeś mnie zniszczyć. Twoje prośby namawiania mnie do Ciebie już nie działają. Jestem teraz szczęśliwa. Jest już rok, kiedy miałam z Tobą kontakt i jest mi bez Ciebie dobrze. Ale wiem że kiedyś mogę Ci ulec i zacząć naszą znajomość. Więc będę robić tak żeby tak nie było. Zrobiłam dużo teraz w moim życiu żeby stracić to co zaczęłam. Zniszczyłbyś wszystko. Więc żegnam się z Tobą na zawsze. Teraz miłość którą dawałam tobie, dam mojemu małemu synkowi, której jej nie dałam. Żegnaj!
- A_____a alkoholiczka
Zgierz9.09.2011r
LIST POŻEGNALNY DO ALKOHOLU.
Na wstepie mego listu,chcę ci powiedzieć TO,o czym wiesz najlepiej ! Byłam ci służącą i niewolnicą-szczerą i oddaną. Kochałam cię i uwielbiałam,byłeś mi najdroższy i najukochańszy,przytulałam cię i nie opuszczałam.Byles mi pomocny w chwilach radosnych i smutnych.BYŁEŚ dla mnie wybawieniem.TAK CIE KOCHAŁAM i uwielbiałam,że poświęciłam dla ciebie dzieci,rodzinę,dom, i przyjaciół,swoje zdrowie,ambicje i najważniejsze -GODNOSC OSOBISTĄ.A CO W ZAMIAN DOSTAŁAM? …………usidliłeś mnie,pogrążyłeś,zostawiałeś mnie samą,z bólem głowy,potami i lękiem.Ale nawet wtedy byłam ci wierna i nawet po nie przespanych nocach ponownie lgnęłam do ciebie jak ĆMA do światła.Byłeś zaborczy ,szalony,powalałeś,przygniatałeś obdzierałeś z godnosci,pozbawiałeś szacunku. Przestalam słyszeć ptaki ,widzieć kolory . A UCZUCIA? sądziłeś że nigdy cię nie zostawię?Przeliczyłeś się,byłeś zbyt pewny siebie.!!!!!!!!!!!!!!!!! POWIEM CI TERAZ WPROST! NIE CHCĘ CIĘ ZNAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! CHCĘ ŻYC PO LUDZKU,cieszyć się wschodem i zachodem słońca,śpiewem ptaków,szumem wiatru,szumiącym lasem,i szemrącym potokiem .Stąpać bosymi stopami po rozgrzanym piasku.Chcę odzyskać miłość i pokochać siebie ,mieć cele i wytrwale do nich dążyć………CHCĘ POTRAFIĆ WYBIERAĆ. Wić dziś wybieram!!!!!! WYBIERAM TRZEŻWOŚĆ. Nie chcę cię znać.Nasz toksyczny zwiazek się skonczył. Nie będzie powrotów.MÓWIĘ STANOWCZO ŻEGNAJ!!!!!!!! Moje serce i dusza dla ciebie są zamknięte. EDI.-ALKOHOLICZKA
Witajcie,
jestem Al – trzeźwiejący alkoholik. Przedstawiam Wam nasze listy pożegnalne do alkoholu.
Mój pożegnalny list do wódki pozwolił mi wyrzucić z siebie wszystkie niepotrzebne żale i złości na papier. Papier jest o tyle wdzięcznym „słuchaczem”, że przyjmie wszystko i wszystko zrozumie. Napisanie listu dało mi w pewnym sensie oczyszczenie i posunęło na przód na drodze zdrowienia z alkoholizmu w sposób prostszy niż może się wydawać.
Bez względu na to z czym mamy do czynienia, każdy nałóg tak samo „ubezwłasnowolnia” nas i dyktuje warunki życia. Związuje „w liny” i nie pozwala na swobodne ruchy.
Nie pozwól sobie na to!
Podnieś czoło, weź kartkę i długopis i wyraź szczerze i uczciwie przed samą/ym sobą to, co Cię dręczy , a pozwoli Ci to na wewnętrzne oczyszczenie i możliwość podjęcia nowej drogi w Twoim życiu.
Z myślą o Was wszystkich, którzy chcą polepszyć jakość swojego życia, powstała właśnie ta strona. Korzystajcie z niej całymi garściami! Jesteśmy tacy sami jak Wy, którzy nie zważając na trudności idą uparcie do przodu! Umieszczajcie swoje listy pożegnalne do wódki i innych nałogów, a wraz z innymi ludźmi będziecie czuć się znacznie lepiej! Wspólnie łatwiej jest pokonać nałóg! Każdy list daje szansę kolejnej osobie na to, by pójść w tą samą stronę i uwolnić się od nałogu. By pokonać strach, który siedzi jedynie w naszej głowie i tylko udaje, że jest taki wielki. Nagrodą za zwycięstwo jest dar trzeźwości, który jest dopiero początkiem nowej drogi.
Zacznij pisać, a przekonasz się jak wzbiera w Tobie energia do pozytywnego działania.
Napisz swój listy pożegnalny do wódki, a my w rytuale pożegnania podczas naszego rejsu ten list spalimy, popioły zabierzemy na łódkę, popłyniemy do morza i rozsypiemy je po wodzie, żeby pożegnać się ze zgubnym ”przyjacielem” raz na zawsze.
Pomyślnych wiatrów w dążeniu do celu, jakim jest trzeźwość i szczęśliwe życie!
Al sztygar – marcopollo waclaw Irenka ahol Józek AA. Ania82 darek BOLEK łukasz kamil adrian Stiv A_____a alkoholiczka edyta sos żagiel
Mój list pożegnalny do wódki
Gdy byłem słaby, sprawiałaś, że czułem się silny.
- AlJak potrzebowałem odwagi załatwiałaś to w parę minut.
Działałaś szybko i zawsze skutecznie.
Mimo to, ja w duecie z Tobą wypadam najgorzej na świecie.
Nasza znajomość zbyt wiele mnie kosztowała.
Straciłem poczucie własnej wartości, rodzinę, znajomych.
Rezygnuję na dobre!
W zamian wybieram przyjaźń z drugiej strony lustra.
Wybieram tego komu mogę spojrzeć prosto w oczy.
Wybieram tego, którego tak długo ukrywałaś przede mną.
Dzięki trzeźwości co dzień jestem lepszy i nie muszę za to nic płacić.
Nie dzwoń i nie pisz więcej!
Żegnaj.
Spedzilismy razem mnóstwo czasu ,wówczas myślałem że tak byc powinno i to jest norma ,towarzyszyłaś mi wszędzie, w domu, w pracy ,samochodzie byłas również przy wszystkich ważnych wydarzeniach w moim życiu ,spotkaniach z ludźmi mi bliskimi znanymi jak i obcymi .Dziś cieszę sie i jestem wdzięczny wszystkim a najbardziej mojej sile wyższej za to ze mówię o tobie w czasie przeszłym ,żegnaj bądxpewna ze nie urnię najmniejszej łezki z naszego rozstania
- sztygarTy byłaś moją nadzieją i Panią, w tobie widziałem twe piękno, topiłem me smutki i żale. Ty zawsze wiedziałaś jak mnie pocieszyć w potrzebie, gdy ciężko mi było gdy nie widziałem ciebie.Lecz gdy ujrzałem światełko w tunelu zrozumiałem, że z twej strony to była obłuda. Grałaś na mych uczuciach, bo wiedziałaś, ze jestem słaby i tobie mogę tylko ufać. Ty mnie nauczyłaś fałszu i obłudy jak mam grać przed ludźmi. Poszedłem po rozum do głowy zostawiam ciebie. Wolę, żyć w trzeźwości, mieć prawdziwych przyjaciół na których mogę liczyć. Mogę trzeźwo co dzień spojrzeć sobie w oczy. Moje życie nabrało barw i sensu. Więc odejdź i zniknij z mego życia.. żegnaj
- - marcopollowiecej nie bede z toba walczyl tyle razy naiwnie to robilem .nie bede piszczal jak zajac zlapany w paszcze wilka nie zrobie ci tej przyjemnosci .w koncu zrozumialem ze jestes niezwyciezona,co serdecznie wobec wszystkich przyznaje .pragne byc odciebie jak najdalej ale nie z pustymi rekoma odbieram od ciebie swoje zycie
- waclawIle razy podjęłam walkę z tobą,tyle razy mnie powaliłaś,przygniatałaś moralniakami,obdzierałaś z godności,pozbawiałaś szacunku,uczciwości.Przestałam słyszeć ptaki,widzieć kolory,a uczucia ?Po rozstaniu wódko z tobą zyskałm miłość i kocham siebie,zaczęłam słyszeć,mieć cele i potrafię wybierać.Wybieram trzeżwość,a ty wódko żegnaj
- IrenkaByłaś wszystkim przed laty ;”żoną, kochanką, siostrą i bratem”.
- aholByłaś „odwagą, radością i katem”. Przez moją miłość do ciebie
straciłem wszystko i samego siebie. Przestałem kochać, widzieć i czuć.
Człowieka został wrak.
Aż zobaczyłem otchłani dno a tam szczątki siebie i marzenia swe.
Od tamtej chwili chcę inaczej żyć.
Dążyć do swych marzeń . Cieszyć się
życiem pogodnym,spokojnym.
Dlatego mówię stanowczo – wódko
zostaw mnie w spokoju i DAJ ŻYĆ
Witaj, a zarazem żegnaj. Myślę, że jest to mój ostatni list do Ciebie. Chciałbym, byś po przeczytaniu tego listu była przekonana, że nie jesteś mi do niczego potrzebna. Pamiętasz zapewne jak się poznaliśmy, jak spotkaliśmy się po raz pierwszy. Ja pamiętam doskonale. Miałem wtedy 14 lat. Po zakończeniu roku szkolnego wraz z kolegami kupiliśmy po butelce wina. Upiłem się wtedy po raz pierwszy. Gdy obudziłem się po kilku godzinach w ogrodzie byłem brudny – całe ubranie w wymiocinach, a nade mną stała zapłakana matka i mówiła „synku, co ty ze sobą zrobiłeś ?”. Nie pomny skutków naszego pierwszego spotkania za kilka tygodni spróbowałem następny raz, a potem następny, następny i następny… Nasza znajomość przerodziła się w koleżeństwo. Nie było zabawy, meczu czy imprezy bez Ciebie. Zaczęłaś mi coraz częściej towarzyszyć w szkole średniej, a później w pracy. W czasie odbywania służby wojskowej stałaś się moją przyjaciółką, nie potrafiłem już wtedy żyć bez Ciebie. Zabawy taneczne, podrywanie dziewczyn, pierwsze randki nie mogły odbyć się bez Ciebie. Dodawałaś mi śmiałości, odwagi czy tupetu. Jedną ręką obejmowałem dziewczynę, a drugą Ciebie. Moja „wierna towarzyszka” – tak wtedy mówiłem i myślałem o Tobie.
W 1977 roku poznałem dziewczynę, moją przyszłą żonę. W 1978 roku pobraliśmy się. Wtedy odeszłaś na kilka miesięcy w cień. Zaczęliśmy spotykać się rzadziej, ale przy sobocie czy niedzieli, na urodzinach, imieninach czy spotkaniach rodzinnych Ty znów królowałaś. Wtedy po raz pierwszy pod Twoim wpływem zaczęły się pojawiać problemy z prawem. Ty mnie prowokowałaś do łamania prawa. Pojawiły się wyroki w zawieszeniu i wysokie grzywny. Wszystko zaczęło się psuć: pożycie małżeńskie, kontakty ze znajomymi sąsiadami i rodziną. Jednak ja ani myślałem zrywać kontaktu z Tobą. Myślałem, że na całym świecie nie ma człowieka, który by Cię nie znał. Nasza przyjaźń przerodziła się w miłość. Byłaś dla mnie wszystkim: matką, żoną i kochanką. Wszystko stało się mało ważne: rodzina, wiara, praca, koledzy czy hobby. NAJWAŻNIEJSZA byłaś TY. Zaczęliśmy spotykać się nawet po kilka razy na dzień.
W 1993 roku po wielomiesięcznym, ustawicznym przebywaniu z Tobą i w dzień i w nocy znalazłem się w Szpitalu Psychiatrycznym w Gostyninie. Tam, po odtruciu mnie, zostałem zakwalifikowany na terapię i wyraziłem na nią zgodę. Miała ona na celu uświadomienie mi, że wszystkie zło jakie mnie spotkało stało się za Twoją przyczyną i moim przyzwoleniem. Ukończyłem terapię, wróciłem do domu, pracy i rodziny. Jednak wszystko było jakieś inne. Nikt mnie nie chwalił, nie „szanował”, za to, że nie spotykam się z Tobą, nikt się mnie nie słuchał, żona nie wierzyła, w pracy zamiast awansu – degradacja i wszystko co mnie spotykało było na „nie”… Była także tęsknota za Tobą. Zapomniałem o wszystkim o czym przez 8 tygodni przekonywali mnie terapeuci. Znów wróciłem do Ciebie. Zacząłem nadrabiać te pół roku niepicia i naszej rozłąki. Pojawiła się agresja tak fizyczna jak i psychiczna. Straciłem poczucie etyki, przyzwoitości, honoru i godności. Na świecie istniałaś tylko Ty. Tak trwało to przez prawie 2,5 roku. Wyzuty z wszelkich uczuć pragnąłem tylko jednego, pragnąłem umrzeć. Pojawiły się próby samobójcze. W 1996 roku, gdy już owładnęłaś mną całkowicie, a ja nie potrafiłem zerwać z Tobą, gdy żona oświadczyła, że zabiera dzieci i wyprowadza się z domu, przyszła mi myśl do głowy, by spróbować jeszcze raz rozstać się z Tobą. Ostatni kieliszek wypiłem 11 listopada 1996 roku. Wyjechałem na odtrucie do Gostynina i tam też ukończyłem drugą terapię. Związałem się też z ruchem Anonimowych Alkoholików. I zacząłem żyć – życiem nowym, pięknym, wyzwolonym od Ciebie i innych substancji uzależniających. Z początku było ciężko. Jednak w miarę upływu czasu zrozumiałem, że można żyć bez Ciebie. Mało tego, można żyć lepiej, godniej z czystym sumieniem. Przez te ponad 14 lat braku kontaktu z Tobą moje życie zaczęło się układać. Odzyskałem zaufanie u żony i dzieci, znalazłem pracę, w której jestem szanowany. Jestem z dużą sympatią traktowany przez sąsiadów i znajomych. Kupiłem nowy dom w którym mieszkam z żoną, córką i synem z rodziną (synowa i dwóch wnusiów). Chodzę po ulicach z podniesionym czołem i odważnie patrzę ludziom w twarz. Nie mam się czego wstydzić bo wiem co zrobiłem wczoraj. Jestem bardzo związany z ruchem AA, raz w tygodniu jestem na spotkaniu Anonimowych Alkoholików, tam mam przyjaciół i kolegów – prawdziwych. Pomagam też innym alkoholikom, próbującym wyrwać się z Twoich objęć. Ponadto pracuję jako wolontariusz w Poradni Leczenia Uzależnień i na Oddziale Detoksykacji. W swojej pracy przekonuję osoby uzależnione o tragicznych skutkach znajomości z Tobą. Mam olbrzymią satysfakcję, gdy uda mi się wyrwać kogoś z Twoich szponów.
Kończąc ten list (mam nadzieję, że ostatni) chcę przestrzec wszystkich przed znajomością z Tobą, a jednocześnie zachęcić do życia w trzeźwości. BO ŻYCIE W TRZEŹWOŚCI JEST PIĘKNE.
ŻEGNAJ I DO NIEZOBACZENIA
- Józek AA.Ty wredna franco, podstępna córko szatana!
- Ania82Nienawidzę cię za to, że zniszczyłaś moje dzieciństwo-miałaś w swych szponach mojego ojca a teraz próbujesz zniszczyć moje dorosłe życie.
Nienawidzę Cię za to, że jesteś taka fałszywa, taka okrutna i złowroga. Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego, chciałaś mnie zniszczyć, chcę jak najszybciej się od Ciebie uwolnić, żyć godnie, być dobrą matką bo żoną już nie będę przez Ciebie…
Tak samo jak nie pozwoliłabym aby moje dzieci patrzyły na pijanego dziadka tak samo nie pozwolę aby patrzyły na pijaną matkę i zapamiętaj sobie to raz na zawsze bo moja determinacja wiesz, że nie zna granic.
Poza tym chcę żyć bez Ciebie, chcę być wolna od Ciebie i nie życzę sobie żebyś zaprzątała moje myśli bo mam ważniejsze sprawy na głowie.
Ja tutaj rządzę od jakiegoś czasu zatem zabieraj swoje zabawki i won z mojego życia, nie ma w nim miejsca dla Ciebie.
A swoich przyjaciół: papierochy i benzo pocałuj w tyłek ode mnie.
Wódko!
- darekPiszę do Ciebie ten ostatni raz,
bo mojego pożegnania z Tobą nadszedł czas.
Przez całe dorosłe życie sobą mnie kusiłaś,
aż na samo dno mnie sprowadziłaś.
Piłem Ciebie rano, piłem Cię wieczorem,
prawie zawsze imprezy z Tobą kończyłem pod stołem.
Topiłem w Tobie smutki, topiłem w Tobie żale,
ale już zrozumiałem, że to nie pomagało mi wcale.
Wyrwałem się z twych objęć i czuję się wspaniale,
modląc się do Boga by czuwał nade mną stale.
Będę kroczył przez życie trzeźwo,
cal po calu,
a Ciebie wódko żegnam
bez żadnego żalu!
List pożegnalny do wódki
Byłem młody, gdy zapoznałem się z Tobą. Smak budził wiele zastrzeżeń – gustowałem, abyś była słodka i niezbyt silna. Byłaś obecna na wielu imprezach – przy okazjach smutnych i wesołych. Gdy byłem słaby sprawiałaś, że czułem się silnym, jak potrzebowałem odwagi, załatwiałaś to w parę minut, działałaś szybko i skutecznie. Mimo to, ja w duecie z Tobą wypadałem gorzej. W tym świecie znajomość z tobą wiele mnie kosztowała. Traciłem to co najważniejsze: rodzinę, zdrowie, znajomych, pieniądze. Zawsze stałaś przyczajona. Rezygnuję z Ciebie na zawsze. W zamian wybieram trzeźwość. Dziękuję Bogu, Sile Wyższej, że pozwoliła mi otrząsnąć się w jeszcze dobrym czasie. Teraz muszę uczyć się żyć na nowo, ale nie boję się rano spojrzeć w lustro. Dzięki temu jestem lepszym i nie muszę za to płacić. Byłaś cudowną przyjaciółką, ale cóż z tego – FAŁSZYWĄ. Przez Ciebie trafiłem, tu gdzie się znajduję, ale nie żałuję skończenia z Tobą. Żegnaj i już nigdy nie wchodź ze mną w żaden związek. Trzeźwieję. Jest mi z tym dobrze. Życie w trzeźwości jest takie piękne.
- BOLEKPrzez wiele lat Ci wierny Alkoholik Bolek.
Witam, a zarazem chcę za pośrednictwem tego listu definitywnie się z Tobą pożegnać. Towarzyszyłaś mi przez długi okres mojego życia. Przez Ciebie utraciłem najważniejsze rzeczy w moim życiu. A przecież tyle o tobie słyszałem dobrego – że pomagasz w trudnych sytuacjach, że dzięki Tobie będę lepszym kompanem towarzystwa i nie będę odróżniał się od towarzystwa pijącego, które tak jak ja wpadło w twoją pułapkę. Początkowo nie docierało do mnie to, że Tobie chodzi tylko o to, aby mnie zniszczyć i zrujnować moje życie. Myślałem, że mam nad Tobą kontrolę, że potrafię sam przezwyciężyć Ciebie i skutki, które wynikały z naszej znajomości. Niestety, tak nie było – za każdym razem, gdy tylko nadarzyła się okazja Ty wpędzałaś mnie w swój wir i pozbawiałaś mnie jakiegokolwiek człowieczeństwa. Byłem marionetką w Twoich rekach, ale nadszedł dzień, w którym postanowiłem się z Tobą pożegnać. Sam na pewno nie dałbym rady, ale poznałem osoby, które podobnie jak ja, nabrały się na twoje sztuczki. Wierzę, że razem damy radę, aby z Tobą wygrać i gdy będziesz próbowała nakłaniać mnie do odnowienia naszej znajomości będę potrafił powiedzieć stanowczo NIE.
- łukaszWięc pamiętaj! Zapomnij o moim istnieniu. Nie chcę mieć z Tobą więcej nic wspólnego.
Alkoholu byłeś mi jak brat, żyłeś ze mną przez tyle lat.
- kamilDziś piszę do Ciebie list pierwszy, a i zarazem ostatni.
Byłeś przy mnie w chwilach radosnych i w tych nieprzyjemnych.
W sytuacjach kryzysowych pomagałeś mi wyjść z opresji…
BZDURA! Nic dobrego z tego nie wyszło.
Przez Ciebie dzisiaj nie mam nic.
Z każdym zbliżeniem ust moich do Ciebie staczałem się coraz niżej.
Gdy byłem przy Tobie nie żyłem lecz tylko istniałem.
Zagubiony we własnym świecie, będąc z Tobą stałem się zwykłym śmieciem.
Ty to widziałaś i szyderczo ze mnie się śmiałaś.
Teraz możesz mnie obrażać, pluć mi w twarz,
możesz także mnie przepraszać na kolanach.
Ty już dla mnie nie istniejesz.
Dzisiaj nasze drogi się rozchodzą.
Ty idź dalej z wiatrem. Ja pędzę w drugą stronę.
BĘDĘ WOLNY – BO BEZ CIEBIE.
ŻEGNAJ.
Tak dla mnie będzie lepiej.
Na wstępie tego krótkiego listu do Ciebie, chcę Ci wygarnąć wszystkie rzeczy, których mnie pozbawiłaś. To, że nie poznałem ojca, którego nie ma już wśród nas, gdyż przegrał walkę z Tobą. Nie potrafił sobie z Tobą poradzić i poprowadziłaś go prosto do grobu. Również to, iż moja matka zatraca się w Tobie bez opamiętania. Nie podejmuje walki z Tobą, gdyż po śmierci ojca, do której doprowadziłaś, nie ma na to siły. Wspomnę Ci również, że jestem z rodziną bez domu, bez dachu nad głową. Pozbawiłaś mnie takich dóbr jak rodzina, której nie miałem w dzieciństwie, a której bardzo mi brakuje. Teraz mówię Ci STOP. Obiecuję Ci, że nie dam już sobą więcej manipulować. Postawiłam sobie cele do osiągnięcia do realizacji, których nie jesteś mi potrzebna, a wręcz będziesz mi przeszkadzać. Życie bez ciebie staje się lepsze, jaśniejsze. Barwy nabierają wyrazistości. Będę z Tobą walczył wszystkimi siłami i poprowadzę również do boju moją rodzinę. Ta bitwa nie będzie przegrana. Cele, które sobie postawiłem są bardzo realistyczne do osiągnięcia. Moimi celami w życiu jest dom i szczęśliwa rodzina. Dom, w którym Ciebie nie będzie. Dlatego żegnam Cię bez smutku, bez żalu – z wielką radością w sercu. Podjąłem walkę z Tobą i mam oparcie w tym zamierzeniu w postaci grupy – dlatego że4gnaj na zawsze!
- adrianWielkieś ty mi smutki
wyrządziła w moim domu
wstrętna ty gorzało
istnieniem ty swoim
zament ty zasiałaś
rodzinę rozbiłaś
goryczą i smutkiem
wszystkich nas karmiłaś.
A idź ty do diabła
zniknij z moich oczu
przepadnij na wieki
miejsce twije w „sroczu”
by nigdy już więcej
nie wadzić nikomu
by radość na zawsze
gościła w mym domu.
A.A.
- StivŻegnaj Alkoholu. Na początku naszej znajomości jak miałam 13 lat, to sporadycznie się spotykaliśmy. W nie każdy weekend. Ale z czasem byś już w każde wolne dni. Coraz częściej się spotykaliśmy, byłeś już moim przyjacielem. Z dnia na dzień byś już potrzebny w moim życiu. Byłeś zawsze kiedy Cię potrzebowałam. Gdy byłam szczęśliwa, zadowolona to cieszyłeś się ze mną. Jak byłam smutna, niezadowolona to smuciłeś się ze mną i starałeś mi pomóc. Ale ta pomoc była bardziej szkodliwa niż myślałam. Po 5-ciu latach naszej przyjaźni nie mogłam już żyć bez Ciebie. Musiałeś być ze mną. Na koniec naszej przyjaźni gdy zrozumiałam, chciałam zrozumieć że twoje zamiary do nie są złe, szkodliwe, to długo myślałam czy skończyć naszą znajomość. Nie chciałam cię zostawić. Bałam się. Rodzina mi tłumaczyła że moja znajomość z Tobą źle się skończy. Że jesteś zły. Ale ja ich nie słuchałam. Byłam wpatrzona w ciebie jak w obrazek. Mojego synka zamieniłam na ciebie. Mimo że tak nie chciałam. Moi przyjaciele odwrócili się ode mnie. Dałeś mi tylko smutek, zło. Teraz szkody które poniosłam przez Ciebie muszę naprawiać. Chciałeś mnie zniszczyć. Twoje prośby namawiania mnie do Ciebie już nie działają. Jestem teraz szczęśliwa. Jest już rok, kiedy miałam z Tobą kontakt i jest mi bez Ciebie dobrze. Ale wiem że kiedyś mogę Ci ulec i zacząć naszą znajomość. Więc będę robić tak żeby tak nie było. Zrobiłam dużo teraz w moim życiu żeby stracić to co zaczęłam. Zniszczyłbyś wszystko. Więc żegnam się z Tobą na zawsze. Teraz miłość którą dawałam tobie, dam mojemu małemu synkowi, której jej nie dałam. Żegnaj!
- A_____a alkoholiczkaZgierz9.09.2011r
LIST POŻEGNALNY DO ALKOHOLU.
- edytaNa wstepie mego listu,chcę ci powiedzieć TO,o czym wiesz najlepiej ! Byłam ci służącą i niewolnicą-szczerą i oddaną. Kochałam cię i uwielbiałam,byłeś mi najdroższy i najukochańszy,przytulałam cię i nie opuszczałam.Byles mi pomocny w chwilach radosnych i smutnych.BYŁEŚ dla mnie wybawieniem.TAK CIE KOCHAŁAM i uwielbiałam,że poświęciłam dla ciebie dzieci,rodzinę,dom, i przyjaciół,swoje zdrowie,ambicje i najważniejsze -GODNOSC OSOBISTĄ.A CO W ZAMIAN DOSTAŁAM? …………usidliłeś mnie,pogrążyłeś,zostawiałeś mnie samą,z bólem głowy,potami i lękiem.Ale nawet wtedy byłam ci wierna i nawet po nie przespanych nocach ponownie lgnęłam do ciebie jak ĆMA do światła.Byłeś zaborczy ,szalony,powalałeś,przygniatałeś obdzierałeś z godnosci,pozbawiałeś szacunku. Przestalam słyszeć ptaki ,widzieć kolory . A UCZUCIA? sądziłeś że nigdy cię nie zostawię?Przeliczyłeś się,byłeś zbyt pewny siebie.!!!!!!!!!!!!!!!!! POWIEM CI TERAZ WPROST! NIE CHCĘ CIĘ ZNAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! CHCĘ ŻYC PO LUDZKU,cieszyć się wschodem i zachodem słońca,śpiewem ptaków,szumem wiatru,szumiącym lasem,i szemrącym potokiem .Stąpać bosymi stopami po rozgrzanym piasku.Chcę odzyskać miłość i pokochać siebie ,mieć cele i wytrwale do nich dążyć………CHCĘ POTRAFIĆ WYBIERAĆ. Wić dziś wybieram!!!!!! WYBIERAM TRZEŻWOŚĆ. Nie chcę cię znać.Nasz toksyczny zwiazek się skonczył. Nie będzie powrotów.MÓWIĘ STANOWCZO ŻEGNAJ!!!!!!!! Moje serce i dusza dla ciebie są zamknięte. EDI.-ALKOHOLICZKA